“Celem nie jest robienie Grandy. To środek do większych wyzwań, większych planów” – Karol Łada podsumowuje XXII Warszawską Grandę

Źródło: legia.com

Siedem klubów spoza Warszawy, 14 ekip ze stolicy, 62 zawodników, 31 walk, ponad 360 minut emocji… Każda Warszawska Granda. to cyfry i literki składające się w imiona, nazwiska, daty urodzin, klasy, formuły walki, werdykty – słowem zimną statystykę. Ale tylko dla postronnego widza – pisze organizator Grand i trener LFC Karol Łada.

Moje obserwacje są takie, że te z pozoru anonimowe imiona i nazwiska z różnych miast zaczynają zbijać piątki, urządzać pogadanki między walkami “co tam, jak tam, jak forma?”; serdecznie się witać oraz żegnać oraz życzyć sobie nawzajem powodzenia… na kolejnej Grandzie. Tak, kolejnej. Jakby pewniakiem było to, że będzie kolejna. Poniekąd też, te niedzielne “bitki” stały się swego rodzaju imprezą “kulturalną”, na której spotykamy tych jednorazowych znajomych i nawiązujemy nowe kontakty. Kto wie kiedy i do czego się przydadzą?

Osiągnięte zostało to, czego życzyłem wszystkim oraz sobie: aby ta impreza na stałe zagościła w kalendarzu sportów walki na Mazowszu. Dociera do mnie w związku z tym bardzo wiele oznak zadowolenia i miłych słów. Dziękuję, ale to nie koniec. Celem nie jest robienie Grandy. To środek do większych wyzwań, większych planów. Warszawska, mazowiecka i ościenna scena K-1 oraz muaythai ma być mocna, bardzo mocna! Dlatego tak ważna jest też atmosfera na Warszawskiej Grandzie, która napędza frekwencję i dzięki temu jest się z kim walczyć. Dziękuję wszystkim za zaufanie i zapraszam na przełomie kwietnia i maja.

Karol Łada

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*