Czy kickboxing może pozbyć się kasków jak AIBA?

0
256

Federacja AIBA, nadzorująca między innymi walki bokserskie na poziomie olimpijskim, zdecydowała niedawno o usunięciu kasków z obowiązkowego wyposażenia zawodników. Jak oficjalnie podano, powodem tej decyzji były statystki, pokazujące że o wiele mniej kontuzji odnoszą zawodnicy walczący bez kasków w porównaniu z tymi, którzy walczą w kaskach.  Badania takie przeprowadziła komisja lekarska organizacji oraz sześć niezależnych komisji. W badaniu uwzględniono 30 000 walk bokserskich i stan zdrowia zawodników po ich zakończeniu.

jakubowski_05

Błędne jest jednak myślenie, że to kaski powodują wspomniane kontuzje. Aby zrozumieć problem należy spojrzeć bardziej w kierunku psychiki zawodników. Oczywiście badania dotyczą boksu olimpijskiego, ale postaramy się przełożyć je na nasze podwórko, czyli amatorski kickboxing.

10010688_830125207014579_1073929511_o
Dawid Kasperski

Problemem było to, że one (kaski – przyp red.) powodowały, że bokserzy nie myśleli o chronieniu swojej głowy, więc przy obronie nie przejmowali się tak bardzo jeśli zostali w nią trafieni… usunięcie kasków wymusiło zmianę przygotowań i taktyki ze strony zawodników i trenerów. Teraz zawodnik musi bronić się lepiej, używać dobrych technik do ochraniani swojej głowy.” – powiedział Ching-Kuo Wu, prezydent AIBA podczas kongresu, na którym zapadła decyzja o usunięciu kasków z rozgrywek.

Problemem nie jest więc to, że kaski nie działają. Idealną sytuacją byłoby gdyby zawodnicy potrafili nauczyć się chronić głowę tak samo w kasku jak i bez niego. Fałszywe poczucie bezpieczeństwa, jakie odczuwa zawodnik, można porównać do zabezpieczeń w sportach ekstremalnych. Czy uważacie, że motocykliście, który skacze na zawodach kilkanaście metrów w górę by wylądować na twardym najeździe pomoże pancerz, który ma pod koszulką? On chyba też nie. Co innego przy zwykłym upadku podczas treningu, na mniejszych najazdach. Ale czy kask pomaga przy celnym highkicku na głowę i chroni przed KO?

red_bull_x_fighters_BCD51F2B-BE61-0D62-459F7F46B838FA33

Jeszcze bardziej ten mechanizm “fałszywego poczucia bezpieczeństwa” widać w przypadku kierowców NASCAR lub F1. Dodatkowe pasy, kaski i klatka bezpieczeństwa spisują się świetnie przy większych prędkościach, jednak kiedy te prędkości przekraczają 300 km/h na nic te świetne zabezpieczenia. Umówmy się, że działają w 100% przy prędkościach 100-200 km/h. Jednak zawodnicy przekraczają je i podejmują ryzyko. Czy robili by to w niezabezpieczonych pojazdach? Raczej nie.

Na kickbokserskim ringu oczywiście musimy brać pod uwagę dodatkowo kopnięcia i groźne kolana. AIBA nie musiała się nad tym zastanawiać. Na pewno są tez zwolennicy teorii, ze ciosy “odkładają się” i efekty stoczonych walk widoczne są dopiero po latach. Odnośnie kopnięć i kolan chyba nie znajdzie się praktyk kickboxingu lub Muaythai, który stwierdzi że kask chroni przed KO po kopnięciu na skroń lub kolanie, które znajdzie drogę do szczęki. Tak samo kask turniejowy nie chroni przed kontuzjami takimi jak rozcięcia łuków brwiowych i złamania nosa.

1974177_1557602847796118_4108271743410216600_o
Paweł Biszczak z rozciętą skóra twarzy po amatorskiej walce na K-1 Open w Londynie

Dłuższej dyskusji wymaga kwestia “odkładania się” ciosów. To jest fakt, potwierdzony medycznie i poparty wynikami badań na wielu przypadkach. Nie trzeba sięgać do medycznych źródeł – wystarczy popatrzeć na niektórych bokserów lub emerytowanych już zawodników sportów walki w ogóle. W przypadku kickboxingu walki trwają 3×2 minuty. To jest 6 minut, często trzeba to pomnożyć przez 3-4 walki, które zawodnik musi stoczyć podczas turnieju. A poprzedzają to godziny, dni i tygodnie przygotowań. I to te własnie lata treningów, sparingów, walk zadaniowych i innych przygotowań powinny być przeprowadzone w możliwie jak najlepszym zabezpieczeniu. Sumarycznie przez całą karierę zawodnik sparuje kilkaset razy więcej niż walczy na zawodach. “Odłożone ciosy”, które mogą doprowadzić do wstrząśnień mózgu (przykład – Joe Valtelliniego, który zwakował niedawno pas Glory) zawodnik zbiera głównie na sali treningowej. W ringu, na zawodach otrzymuje zaledwie ułamek tego.

11025260_778116948932555_162631641072943712_o

W związku z powyższymi faktami nasuwa się wniosek – kaski na amatorskich walkach nie są złe. Ale czy są zbędne? Jakie byłyby plusu zmiany regulaminu w związkach kickbokserskich na wzór tych z AIBA?

Na pewno zmniejszyła by się anonimowość zawodników. Zaczęłyby walczyć twarze, a nie nazwiska. Zawody rangi Mistrzostw Polski przyciągałyby więcej kibiców. Być może przyciągnęłoby to też do sportu amatorskiego sponsorów.

Czy byłoby to ze szkodą dla zawodników? Jeśli badania AIBA mówią prawdę – nie. Dowodem, że “można” niech będą amatorskie otwarte mistrzostwa Czech, których finały rozgrywane są tylko w ochraniaczach na piszczele.

10672329_956446571049108_8642770782992228190_n
fot. Martin Kozak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*