Legalny i dozwolony doping w kickboxingu

195

Ostatnie miesiące pełne były afer dotyczących sportowców wspomagających się w różny sposób. Padło kilka legend, między innymi wielu fighterów. Ale czy każdy doping jest nielegalny?

KOK supporters[one_half_last]Jest tylko jeden sposób dopingu dopuszczony i wręcz pożądany w sporcie. Jest to wspomaganie setkami, tysiącami gardeł z trybun. Wspomaganie, w przypadku którego ilość nie gra żadnej roli. W przeciwieństwie do jakości. W piłce nożnej kibiców nazywa się dwunastym zawodnikiem, co w przypadku sportów indywidualnych jakimi są sporty walki brzmiałoby przynajmniej niedorzecznie. [/one_half_last]Nazywa się ich tak, bo nie raz głośny doping decydował o postawie zawodników na boisku. Jak w takim razie można by nazywać kibiców w sportach indywidualnych?

 

 

 

[gap height=”20″]

Tekst powstał po wyjeździe na galę King of Kings World GP do Gdańska. Gala była wielkim powrotem organizacji IBF na polski rynek po 4 latach nieobecności. I jednocześnie pierwszą od bardzo długiego czasu prestiżową imprezą K-1 w Polsce.

[gap height=”10″]

Polska jest pod względem sportowym krajem specyficznym. Mamy sport narodowy – piłkę nożną, która nie odnotowała żadnego sukcesu od dziesiątek lat, a ostatnio wręcz przeciwnie – przynosi same powody do wstydu. Mamy MMA, które rozwijało się przez ostatnie lata wręcz niesamowicie i choć wydaje się, że osiągnęło już apogeum, nadal zapełnia największe hale kibicami. I mamy kickboxing, K-1 i Muaythai. Sporty, w których zawodnicy z Polski zdobywają najcenniejsze tytuły od wielu lat. Zaczynając od Marka Piotrowskiego i Józefa Warchoła, a kończąc na Dawidzie Kasperskim i choćby Mateuszu Kopcu jeśli chodzi o Muaythai. Wspomniani zawodnicy zdobywają regularnie tytuły mistrzowskie, walczą na ważnych imprezach międzynarodowych, a w piłce nożnej nie mieliśmy swojego klubu w Lidze Mistrzów UEFA od …nastu lat.

Mimo to na stadiony lgną dziesiątki tysięcy osób, tak samo przed telewizory i dekodery.

 

[gap height=”20″]

 

A na imprezach sportów uderzanych? Na takowe nie chodzą tylko pasjonaci sportów walki. Na takiej gali można wbrew pozorom zobaczyć kibiców różnej płci i w różnym wieku. Jeżeli gala przyciągnie 4 000 osób na trybuny to jest to ogromny sukces. Być może taka gala w Polsce jeszcze się nie odbyła, bo słyszałem tylko o imprezach zapełniających trzytysięczne obiekty.

 

 

[gap height=”20″]

Ale idźmy dalej. Bylem niedawno na gali w Kiszyniowie – stolicy Mołdawii, gdzie na dwa tygodnie przed imprezą sprzedano 4 000 biletów. Walczyła tam lokalna gwiazda – Constantin Tutu, a także wielu innych lokalnych zawodników. Mimo to, nawet przy bardzo dobrej postawie mołdawskiego zawodnika w ringu, na hali panowała cisza. Od czasu do czasu z jednej strony trybun rozbrzmiewać zaczynało nieśmiałe “Moldova, Moldova, Moldova” ale po chwili cichło.

[gap height=”10″]

 

Przemysław Ziemnicki Tymczasem w Polsce na galę do Gdańska jedzie piętrowy autobus kibiców z Warszawy. Przy wyjściu pierwszego warszawskiego fightera trybuny grzmią gromkim “Przemek, Przemek, Przemek“. Krzyki nie ustają do końca walki. Nawet mimo ciężkiego KO wspieranego zawodnika, znoszącym go z ringu sanitariuszom towarzysza brawa i okrzyki “Dziękujemy, dziękujemy”.

 

[gap height=”10″]

 

Doping tak samo towarzyszył każdemu polskiemu zawodnikowi wychodzącemu do ringu. Bez znaczenia czy byli to Mariusz Cieśliński, Tomasz Makowski czy Michał Turyński, którzy nie są z Gdańska, czy lokalni zawodnicy tacy jak Kamila Bałanda, Michał Wlazło, Robert Maruszak czy Kryspin Kalski. Każdemu polakowi towarzyszył doping.

[gap height=”10″]

Radosław Paczuski Artur Kyshenko

Apogeum jednak osiągnął gdy na ring wychodził bohater walki wieczoru – Radosław Paczuski, by zmierzyć się z legendą światowego K-1 Arturem Kyshenko. Wtedy rozpoczęła się istna fiesta na trybunach. Okrzyki nie ustawały nawet na chwilę od pierwszego gongu do zakończenia walki w trzeciej rundzie. Po zakończeniu gali miałem okazję rozmawiać z zagranicznymi gośćmi: właścicielem federacji organizującej ogromne gale i komentatorem Eurosportu. Te rozmowy można sprowadzić do wspólnego mianownika zdaniami “Wow, niesamowity doping. Co to za ludzie? Coś wspaniałego” oraz “U nas tak nie ma”.

Reasumując, możemy być dumni. Nie tylko z zawodników, którzy z roku na rok wspinają się na wyższy poziom, ale także z kibicowskiej tradycji. W wielu miastach są silne grupy kibiców piłkarskich. Jak widać po imprezie w Gdańsku – przenosi się to na trybuny gal sportów walki.

Już niedługo kolejna gala King of Kings w podwarszawskim Płocku.Miejmy nadzieję, że i tym razem kibice nie zawiodą.

Zdjęcia wykonał King Artur.

8 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*