“Glory bierze pod uwagę Polskę już od dłuższego czasu(…)” – Łukasz Banach o polskich zawodnikach w Glory i kickboxingu w USA

Sylwetkę Łukasza Banacha przedstawialiśmy już przy okazji debiutu Pawła Jędrzejczyka w Glory. Przed kolejną galą, w której weźmie udział dwóch zawodników z Polski postanowiliśmy zadać Łukaszowi kilka pytań, jako osobie w dużej mierze odpowiedzialnej za występ Polaków. Zapraszamy do lektury bardzo ciekawego wywiadu.

Madfight24: Łukasz, zacznijmy od tego jak znalazłeś się w Chicago i w jaki sposób związałeś się tam ze sportami walki?

Łukasz: Mieszkam w Chicago od 2007 roku, a znalazłem się tutaj z bardzo prozaicznego powodu – przyleciałem za ówczesną dziewczyną. Przyleciałem, jeszcze jako czynny zawodnik, a ze sportami walki na poważnie związałem się w 2003, jak bylem na studiach w Tarnowie. Trenowałem w Perfekcji Tarnów, pod okiem Macieja Barana, którego do dziś zresztą uważam za swojego trenera, bo cały czas jesteśmy w kontakcie i ciągle dostaje od niego wskazówki.

MF: Jak wygląda rynek sportów walki w Chicago ? Dużo ludzi trenuje? Łatwo o dobry klub i trenera? 

Ł: Wygląda coraz lepiej, z roku na rok. W ’07 jak bylem na etapie szukania trenera to było tylko dwóch którzy cos tam wiedzieli, ale nie na tyle, żebym chciał u nich trenować :).  Teraz jest znacznie lepiej, jest kilku naprawdę dobrych trenerów i mocnych klubów. Masa ludzi trenuje, choc jak wszędzie duży odsetek szybko się wykrusza, lub trenuje bardziej rekreacyjnie, ale posparować z dobrymi zawodnikami mamy gdzie.

MF: Zawsze kiedy rozmawiam z osobami z innych krajów staram się dowiedzieć jak wygląda scena amatorskiego kickboxingu poza Polską. Czy w USA jest ona tak samo mocna? Czy jest to raczej model “Beneluksu” gdzie zawodnicy praktycznie od razu walczą pro? 

Ł: Powiedziałbym, ze się rozwija i widać coraz większy postęp. Problemem tutaj moim zdaniem są przepisy stanowe, które stoją ponad organizacjami i zawodowcy nie mogą brać udziału w zawodach amatorskich. Po pierwszej walce zawodowej, nie można już wrócić do “amatorki” i to nie jest za dobre dla sportu w moim mniemaniu. Oczywiście, nie mowie o zawodowcach, którzy maja naście walk.

Ale amatorska czołówka kraju walczy na naprawdę wysokim poziome. Inna sprawa, ze tutaj jest inne rozgraniczenie pomiędzy walkami amatorskimi, a zawodowymi niż w Polsce. Tutaj walka zawodowa to taka, gdzie jest kontrakt i oficjalna gaza. Walki bez ochraniaczy, nawet 5×2 min ale bez kontraktu są traktowane jako amatorskie. I tak w związku z tym “amatorzy” walczą tak długo jak długo udaje sie im przeciwników znajdować. Czasami niektórzy, za szybko przechodzą na PRO i maja problem, bo albo ciężko im walki znaleźć, bo nie maja kontaktów, albo przegrają kilka walki i rezygnują.

MF: Glory, z którym bardzo ściśle współpracujesz, wydaje się na stałe zadomowione w Chicago. To już trzecia gala. Myślisz, że kolejne także się odbędą? Jak wygląda sprawa frekwencji I odbioru wydarzeń z pod szyldu Glory w Twoim mieście? 

Ł: Tak, myślę, ze kolejne gale się odbędą. Glory powoli staje się coraz bardziej rozpoznawalne w Stanach i coraz więcej ludzi kojarzy markę. Pierwsza gala w 2013 miała więcej publiczności niż ta z poprzedniego roku, ale to dlatego, ze w ’13 karta walk była chyba najlepsza ze wszystkich gal jakie kiedykolwiek zorganizowali. W tym roku wygląda, ze widownia dopisze. Oczywiście wszyscy w kickboskerskim światku znają Glory, ja teraz staram się dotrzeć do ‘zwykłych zjadaczy chleba” i ich tym zainteresować.  Myślę, że ta gala odbije sie echem w Chicagolandzie

MF: Jak doszło do tego, że tak ściśle współpracujesz z Glory? 

Ł: Z Glory współpracuje od 2013, wcześniej tylko jako trener. Dobrych pare razy zapraszali moich zawodników na ich gale i jakoś tak nasze relacje się zacieśniały. W tamtym roku przy okazji walki Pawła Jędrzejczyka wykonałem pare ruchów, aby dotrzeć do Polonii i  sprowadzić “naszych” aby dopingowali Pawła. Widocznie moja działania im się tyle spodobały, ze zaoferowali mi prace w tym roku.

MF: 24 lutego do ringu wyjdzie 2 Polaków. Łukasz Pławecki I Paweł Jędrzejczyk. Drogę Pawła do debiutu już poznaliśmy więc powiedz nieco więcej o tym jak doszło do tego, że Pławecki zadebiutuje między linami tej organizacji? Co ogólnie jest istotne dla włodarzy przy dobieraniu fightcardu?

Ł: Glory cały czas szuka nowych talentów i zawodników. Oczywiście nie dostaje się tam każdy i trzeba pewien poziom reprezentować oraz spełniać określone kryteria. Jak było już wiadomo, ze Glory wraca do Chicago ja ze swojej strony zasugerowałem matchmakerom wyżej wymienionych zawodników, a ze chłopaki wykonali dobra robotę w tamtym roku, nie musiałem bardzo nalegać i przekonywać aby się znaleźli w karcie walk.

Lukasz był brany pod uwagę, z tym, ze najpierw szanse otrzymał zawodnik z Rumuni, który jednak doznał kontuzji i Lukasz wskoczył na to miejsce. Ale to jest tak naprawdę wynik finalny. On cala swoja kariera zapracował no ta szanse. Walczył w innych dobrych organizacjach, na rekordzie na dobre nazwiska i tak naprawdę jak jego sugerowałem to w Glory już znali jego osobę.

MF: Co twoim zdaniem powinno wydarzyć się w Polsce aby organizacja szerzej zainteresowała się naszym rynkiem? 

Ł: Telewizja musi w to wejść, bez niej nic nie będzie! Glory bierze pod uwagę Polskę już od dłuższego czasu, ale nie zrobią gali jeżeli duża polska telewizja się z nimi nie dogada. Już było kilka prob, ale z niewiadomych i niezrozumiałych dla mnie przyczyn dwie duże marki po prostu zignorowały Glory. Nie rozumiem tego ponieważ, ja rozumiem nie dogadać się jeśli warunki jednej ze stron nie odpowiadają, ale tutaj nawet polska strona nie wysłuchała co oni maja do zaoferowania. Po prostu olali ich już na wejściu.

Druga sprawa to rodzimi zawodnicy i organizacje! Trzeba zacząć walczyć i ściągać powoli jakieś nazwiska nad Wisłę. Ja wiem, ze to kosztuje i jest “ryzyko” popsucia rekordu, ale zawsze trzeba patrzyć dalekosiężnie. Tutaj doskonałym przykładem jest Makowski Fighting Championship. O galach Maka wiedza już w wielu zakątkach świata i coraz lepsi zawodnicy walczą i chcą walczyć na MFC. Lepsi zawodnicy=większy pogłos=więcej trenerów, promotorów, zawodników, matchmakerów wie o tobie=budowanie marki=więcej ludzi chce z tobą współpracować.

MF: Co możesz powiedzieć o Danielu Moralesie, który zmierzy się z Jędrzejczykiem I Niklasie Larsenie, który będzie przeciwnikiem Pławeckiego? 

Ł: O Moralesie mogę powiedzieć wiele! To mój były zawodnik, którego trenowałem 6 lat do sierpnia tamtego roku. Jest niewygodny do walczenia ponieważ dużo się porusza i zmienia kąty, nie jest łatwym celem i trzeba popracować żeby go trafić.

Larsen to uznana marka. Eksplozywny zawodnik, dobrze ułożony technicznie. Obaj Ci zawodnicy są w rankingach Glory tak, wiec jest to super sprawa dla naszych, bo jak wygrają to na pewno wskoczą do rankingów.

MF: Serdecznie dziękuję za rozmowę, jeśli chcesz kogoś pozdrowić, komuś podziękować – fell free. 

Chciałbym pozdrowić wszystkich dobrych ludzi, a podziękować Tobie za wywiad.

Ze sportowym pozdrowieniem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*