Ile ważą pas i medal… czyli WAKO kontra reszta świata

2
317

Ostatnio duże poruszenie w środowisku związanym z kickboxingiem w Polsce wywołują medale przywożone z międzynarodowych turniejów różnych organizacji nie będących członkiem WAKO. Czemu uważamy, że wartość organizacji należy mierzyć przynależnością do WAKO? I zaznaczam, że mówimy tu tylko o turniejach amatorskich.

 

maxresdefault

Organizacja WAKO, czyli World Association of Kickboxing Organizations, powstała w 1976 roku jako World All Style Karate Organization. Dziś siedzibą tego organu zrzeszającego zawodników z całego świata jest Zurych. Powstała z potrzeby usystematyzowania, sformalizowania i kontroli reguł sportu, który bardzo szybko rozwijał się w ówczesnym świecie – kickboxingu. Mike Anderson i George Bruckner to nazwiska założycieli WAKO.

Obecnie zrzesza ona drużyny narodowe z aż 126 państw (ze 194 istniejących). Jako jedyna organizacja kickboxingu jest zrzeszona w SportAccord i International World Games Association, co umożliwia drużynom narodowym będącym członkami WAKO udział np w World Combat Games. WAKO organizuje międzynarodowe turnieje rangi mistrzowskiej co dwa lata, a polska drużyna regularnie przywozi z nich medale we wszystkich formułach.

kickboxing_pro_simpletop

W Polsce organem sankcjonowanym przez WAKO jest Polski Związek Kickboxingu (PZKB). Związek, który regularnie od 1989 roku organizuje turnieje rangi krajowej, a także decyduje o składzie kadry na imprezy międzynarodowe. Powszechnie wiadomo, że aby wyjechać na turniej międzynarodowy trzeba przejść szereg kwalifikacji – puchary i mistrzostwa kraju, a także obozy przygotowawcze kadry. Dopiero z takimi “podstawami” trener kadry decyduje o zabraniu zawodnika na Mistrzostwa Świata lub Europy.

fot. Poland Full Contact Team
fot. Poland Full Contact Team

W takim przypadku mamy “zdrową” sytuację, w której zawodnik będący już mistrzem lub vice-mistrzem kraju zdobywa kolejne laury na arenie międzynarodowej. W zasadzie na turniejach WAKO ze świecą szukać zawodników nie będących mistrzami na własnym podwórku.

Jednak w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej organizacji, które organizują swoje własne Mistrzostwa Świata, Europy zapominając przy tym o sportowym poziomie tych imprez. Z wiadomych przyczyn (brak wsparcia ministerialnego) drużyny narodowe na takie turnieje wyjeżdżają na własny koszt, na miejscu okazuje się, że walczą jedną lub dwie walki i wracają z tytułem mistrzowskim. Często nie toczą żadnej walki (szczególnie w przypadku juniorów), a do kraju wracają ze złotym krążkiem. O ile na MP PZKB takie sytuacje się oczywiście także zdarzają – na Mistrzostwach Świata i Europy nie ma już mowy o takim “złotym medalu za bilet”.

Żeby była jasność: Szacunek należy się wszystkim zawodnikom, którzy wychodzą do ringu lub na matę. Tym, którzy z turnieju przywożą brązowy medal po przegranej walce także, bo oni też włożyli ogrom wysiłku w przygotowania do tych zawodów, a także mieli “jaja” by wyjść do walki. Nieistotne jaka formuła, czy ringowe K-1 czy Semi Contact na macie. Każda rywalizacja na poziomie międzynarodowym wymaga włożenia ogromnej pracy w przygotowania i ten artykuł nie ma na celu deprecjonować czyichś osiągnięć.

Wskazuję tylko pewien problem, kiedy w kraju mamy kilkunastu mistrzów globu lub kontynentu, zdobywców pucharu świata, którzy nigdy nie rywalizowali na turniejach rangi Mistrzostw Polski, nie mówiąc już o sukcesach na tychże. Generalnie w przypadku seniorów to w zasadzie “ich sprawa”. Trochę szkoda juniorów i kadetów, których rodzice wierzą, że ich dzieci zostają “mistrzami świata”, nie mając pojęcia o hierarchii organizacji i płacąc za to duże pieniądze. Co wiecej, niektóre “związki” organizują tez “zgrupowania kadry” na koszt zawodników (lub ich rodziców), więc wyjazd na zawody to nie jedyny koszt.

Czy jest na to recepta? By odsiać mistrzów od mistrzów? Moim zdaniem tylko edukacja. Kibice świadomi sami ocenią dokonania zawodnika. WAKO to oczywiście nie jedyna licząca się na swiecie organizacja. Jednak jako jedyna zajmująca się sportem amatorskim ma swoje struktury w Polsce i stąd teza, że medale WAKO “ważą” najwięcej.

11254574_1174947972534422_6575745143588689779_n

Nie wspominam o aspektach takich jak kontrola antydopingowa (WAKO i zrzeszone w jego strukturach federacje współpracują z WADA) czy szansa otrzymania stypendiów Ministra Sportu (choć ten temat poruszymy w osobnym artykule – jest tego warty).

Przypominam, że artykuł dotyczy tylko rywalizacji amatorskiej. Rywalizacja zawodowa rządzi się swoimi prawami i nie od dziś wiadomo, że tam o tytuły walczy się zależnie od widzimisię organizatora 🙂 Taki p. Marcin Najman stanie do walki o tytuł Mistrza Europy tocząc zaledwie 2 walkę w karierze.

 

 

 

2 KOMENTARZE

  1. bardzo dobry artykuł ! I tak niestety przeczytają go w większości ludzie związani z WAKO i PZKB, ale warto o tym mówić i to podkreślać ! Wszystko się zmieni gdy KB zostanie dyscypliną olimpijską !

  2. Dobry artykuł bo wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy i jestesmy wrzucani do jednego wora ! Co do pomocy Ministerialnej lub władz miasta to wiele pozostaje do życzenia ale to już inny problem

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*