Kurpiowska Kuźnia Mistrzów 11 – relacja

W sobotę 9 kwietnia w Wyszkowie odbyła się Kurpiowska Kuźnia Mistrzów 11. Byłą to pierwsza gala prężnie rozwijającej się organizacji założonej przez Gimnazjon Apin Wyszków promującej sporty walki oraz region kurpiowski. W karcie głównej gali fani zgromadzeni w hali przy ul. Matejki 9 w Wyszkowie mogli obejrzeć 9 emocjonujących walk pomiędzy utalentowanymi fighterami.

Gale otworzył pojedynek Marka Romana z Akademii Lwa Bemowo Warszawa z Przemysławem Bębenkiem z Serafin No Limit Fight Club Ursus Warszawa. Trzeba przyznać, że dwaj młodzi zawodnicy dali naprawdę emocjonującą walkę, pełną akcji. W całym pojedynku przeważał Marek Roman i to właśnie zawodnik Akademii Lwa zszedł z ringu jako zwycięzca po decyzji sędziów. W pierwszym pojedynku w formule K-1 sędziowie byli jednomyślni.

W drugiej walce trener MMA miejscowego klubu Gimnazjon Apin Wyszków, Bartosz Pasik po porażce na gali MMA w Mrągowie postanowił spróbować swoich sił w formule K-1. W wadze do 86 kg uległ on reprezentantowi Ostrołęka Fight Academy, Kamilowi Sękowi. Pojedynek był bardzo chaotyczny, zawodnicy starali się pokazać jak najwięcej, jednak widać było braki w wyszkoleniu technicznym i kondycyjnym. Pojedynek zakończył się decyzją sędziów na korzyść podopiecznego Arkadiusza Ludwiczaka z ostrołęckiego klubu. Tym samym Pasik notuje trzecią porażkę z rzędu na gali i czekamy na odwrócenie złej passy.

Do trzeciej walki gali wyszedł zawodnik KS War-sztat Warszawa, Damian Malinowski oraz podopieczny Pawła Delugi z Gimnazjonu Apin Wyszków, Marcin Stańczykowski. Malinowski chciał się zrehabilitować przed wyszkowską publicznością za porażkę na KKM 9, na której przegrał z Przemysławem Ochmańskim. Tym razem Malinowski nie pozostawił wątpliwości, kto jest lepszym pięściarzem i wypunktował Stańczykowskiego trafiając celniej i unikając większej ilości uderzeń. Udana rehabilitacja przed wyszkowską publicznością Malinowskiego może oznaczać kolejne walki w organizacji Pawła Delugi i Artura Lacha.

Świetną walkę dali zawodnicy K-1 w limicie do 62,5 kg. Podopieczny Piotra Woźnickiego z Team Woźnicki Płock, Krystian Sawicki pokonał przez jednogłośną decyzję sędziów Michała Gryszkiewicza z Akademii Lwa Bemowo. Pojedynek stał na wysokim poziomie technicznym i przyjemnie oglądało się tą walkę. Lepszy okazał się być jednak podopieczny jednego z najlepszych polskich kickboxerów, który w przyszłości może się okazać czołowym zawodnikiem swojej kategorii wagowej.

Doskonale w ringu zaprezentował się również Dawid Bosak z klubu bokserskiego Legia Warszawa, który pokonał przez decyzję sędziów Piotra Steca z Legia Fight Club. Trzeba przyznać, że młodzi zawodnicy pokazali kunszt szermierki na pięści i doskonałą pracę w obronie. Nie była to zwyczajna bitka, a wysublimowany pokaz boksu w wykonaniu dwóch młodych adeptów tej szlachetnej sztuki. Przewaga Bosaka jednak nie podlegała dyskusji i jeden z sędziów, który dał zwycięstwo Stecowi musiał oglądać zupełnie inną walkę. Zawodnik Legii Warszawa zszedł z ringu jako zwycięzca i radzimy obserwować dalszą karierę obu zawodników.

W pojedynku na zasadach Muay Thai podopieczny Macieja Skupińskiego z klubu Serafin No Limit Ursus, Adam Trzpioła pokonał niejednogłośną decyzją sędziów Danika Bukę z Academia Gorila Warszawa. Pojedynek obfitował w  masę kopnięć i łokci, a Trzpioła co jakiś czas trafiał backfistem, do czegoż zachęcał go słynny trener. Zasłużone zwycięstwo znanego na scenie amatorskiej zawodnika było dobrym wprowadzeniem do walk wieczoru, których odbyło się trzy.

W pierwszej walce wieczoru Ludwik Szwaczyk z Gimnazjonu Apin Wyszków pokonał niejednogłośną decyzją sędziów Pawła Echlera z Legia Fight Club Warszawa.Podopieczny Pawła Delugi miał solidną przewagę zasięgu, co wykorzystał w tym pojedynku. Paweł Echler zawalczył w swoim stylu, czyli nie dał się trafiać rywalowi i sam kontrował lewym prostym. Niestety zapędy ofensywne zawodnika Legia Fight Club to było za mało, by sędziowie mogli wskazać jego zwycięstwo. Mimo wszystko weteran gal Grappler Night postawił twarde warunki Szwaczykowi i była to dobra walka dla młodego pięściarza z Wyszkowa. Po tej walce członek zarządu warszawsko – mazowieckiego okręgowego związku bokserskiego, Andrzej Rajkowski uhonorował Pawła Delugę za promocję pięściarstwa w regionie symboliczną statuetką.

W drugiej walce wieczoru świetny pokaz boksu dał Marek Michaluk z Legia Fight Club, który zdominował Kamila Deptę z Gimnazjonu Apin Wyszków. Depta miał niewielką przewagę zasięgu, jednak Michalukowi w ogóle to nie przeszkadzało i lokował swoje ciosy nad opuszczonymi rękoma przeciwnika. W końcówce drugiej rundy rzucił na deski przeciwnika i zabrakło jedynie czasu by dopełnić dzieła zniszczenia. W trzeciej rundzie Depta dwukrotnie zapoznał się z deskami ringu, jednak pokazał charakter i kontynuował pojedynek. Ogłoszenie werdyktu było tylko formalnością i Michaluk zszedł z ringu jako zwycięzca po kapitalnym występie.

W walce wieczoru fani zgromadzeni w hali przy ul. Matejki 9 zobaczyli dwóch wyróżniających się zawodników Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów. Wychowanek Pawła Delugi z Gimnazjonu Apin Wyszków, trenujący również w warszawskiej Palestrze, v-ce mistrz świata K-1 Global, Błażej Sarnacki zmierzył się z v-ce mistrzem Polski WKSF, Danielem Strzemińskim z Akademii Lwa Bemowo. Pojedynek stał na wysokim poziomie technicznym, obydwaj zawodnicy nie bez przyczyny pojawili się w walce wieczoru. Lepszy okazał się bardziej agresywny Strzemiński, który kontrował uderzenia i kopnięcia Sarnackiego i okazał się nieco lepszy pięściarsko. W trzeciej rundzie nieco zabrakło kondycji, jednak pojedyncze ciosy lądowały na głowie zawodnika z Wyszkowa, który w ostatecznym rozrachunku przegrał decyzją sędziów.

Kolejna gala Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów okazała się sukcesem, wypełniona do ostatniego miejsca hala sportowa przy ul. Matejki 9 żyła sportem, słychać było doping dla miejscowych bohaterów. Impreza odbyła się w kulturalnej atmosferze, a walki stały na bardzo wysokim poziomie. Organizatorzy z nadzieją mogą patrzeć w przyszłość swojej organizacji i czekamy z niecierpliwością na kolejne edycje Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*