Marcin Najman zawalczy o Mistrzostwo Europy K-1… czyli quo vadis sporcie?

3
301

Marcin Najman ogłosił na swoim profilu na FB, że w marcu 2016 zawalczy o tytuł zawodowego mistrza Europy K-1. Walka odbędzie się na gali Boxing Night 12, prawdopodobnie w ERGO Arenie. Ma być transmitowana przez TVP Sport i być może TVP 1. Nieznane jest też nazwisko przeciwnika “El Testosterone”. Wiadomo tylko, że będzie to Holender, w dodatku czarnoskóry.

Stawką pojedynku będzie pas mistrzowski organizacji WKU. 

Nie od dziś wiadomo, że walki o pasy mistrzowskie dobrze wpływają na rangę wydarzenia jakim jest gala sportów walki. Nie od dziś wiadomo też, że dobór zawodników do tych walk często bywa przypadkowy z punktu widzenia kibica, a na pewno ma związek z tym gdzie walka ma się odbywać i kto ją organizuje. Galę Boxing Night 12 organizuje… Marcin Najman.

Marcin Najman uważa się z boksera. Podobno był kiedyś vice-mistrzem Wielkopolski w boksie. Potem występował przez jakiś czas w telewizyjnych reality show i zaczął walczyć zawodowo. Serio? Tego pana znają wszyscy w Polsce, a (o zgrozo!) niektórzy kojarzą go jako boksera. Ciekawe ile osób zna Tomasza Jabłońskiego, Igora Jakubowskiego czy Mateusza Tryca? Nawet nie chcę wspominać o znakomitych kickbokserach…

fot. Igor Cygan Jakubowski / Facebook
fot. Igor Cygan Jakubowski / Facebook

Jeśli do tej walki dojdzie (walki o ME w K-1) to ten pas będzie najmniej wartościowym paskiem do spodni w “nowożytnej” historii tego sportu. Czy to dobre dla sportu? Może ktoś powie “no tak, ale walka poleci w TVP 1, wiele osób zobaczy kickboxing, może zyska on tym samym nowych fanów”. W ciemno mogę obstawiać, że ten pojedynek będzie sportową żenadą. Nie wyobrażam sobie “każualowego” kibica sportu, który widząc walkę Najmana z nadwagą i bez najmniejszego pojęcia o K-1, zakocha się w tym sporcie. A jeśli tak – ten sport nie chce takich kibiców.

Czemu tak uważam? Może powinniśmy dać Marcinowi szansę? Otóż nie! Mistrzostwo Europy amatorów to ogromne osiągnięcie dla każdego zawodnika. Na takich turniejach walczą tylko najlepsi z kontynentu, a zwycięzca musi pokonać kilku z nich w ciągu kilku dni. Zawodowe Mistrzostwo Europy powinno “rozdawać się” tylko pomiędzy równorzędnymi zawodnikami, którzy zdobywali czempionaty przynajmniej na podwórku krajowym. Jeśli p. Najman chce się tytułować pasem mistrza Europy K-1 niech zaprosi do walki Michała Turyńskiego, Tomka Sararę, Michała Bławdziewicza, Tomka Klimiuka… a nie wybranego przez siebie losowego Holendra. Ach… zapomniałem, że żaden z wymienionych przeze mnie nie jest Holendrem. Nie jest też czarnoskóry. A wiadomo – jak Holender i w dodatku czarnoskóry to musi umieć K-1…

fot. RKSW
fot. RKSW

Ostatnio została odwołana gala, na której szansę walki o pas Zawodowego Międzynarodowego Mistrza Polski miał dostać Janu Cruz. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Janu przegrał 3 ze swoich 4 walk odkąd walczy w Polsce (do jednej z nich nie doszło, bo z powodów zdrowotnych Portugalczyka odwieziono do szpitala). Gala, na której Janu miał walczyć, miała się odbyć w Rzeszowie. Na przeciw Portugalczyka miał stanąć świetny zawodnik z RKSW – Arkadiusz Kaszuba, który pokazuje w ostatnim czasie, że może sporo namieszać w swojej kategorii na polskim podwórku. Rewelacyjnie radził sobie też na Mistrzostwach Świata WAKO. Arkowi taka walka się należała, jak najbardziej. I pewnie wygrałby ze słabszym Cruzem, ale co byłoby gdyby nie wygrał? (oczywiście nie życzylibyśmy mu tego!) Wiadomo, że K-1 to sport, w którym wiele może się wydarzyć. Kaszuba przegrywa (lucky punch lub kontuzja…) i pas wędruje do Janu. Serio? Po 3 przegranych z rzędu walka o pas? Taki zawodnik zasługuje na bycie Międzynarodowym Zawodowym Mistrzem Polski? Nie twierdzę, że to słaby kickbokser. Jednak niech udowodni, że zasługuje na walkę o tytuł.

Świetnym przykładem REWELACYJNEGO dobierania zawodników do walki o pas Zawodowego Mistrza Polski PZKB był pojedynek Paweł Biszczak vs Michał Ronkiewicz z grudnia ubiegłego roku. W 2014 obaj spotykali się w finałach MP Low Kick i K-1. Walka zawodowa miała oczyścić atmosferę bo bardzo “ciasnym” finale MP K-1, gdzie Biszczak wygrał minimalnie na punkty. Było to zestawienie, do którego nie można się przyczepić.

10403112_798670613533189_6309859080000781815_n
fot. Paweł Żyworonek

Ostatnio do walk o pasy Interkontynentalnych Mistrzów Świata WMC stanęli nasi zawodnicy Muaythai na gali Martial Arts Contest. Tam nie przyjechał nikt przypadkowy. Dowodem niech będzie porażka najbardziej doświadczonego zawodnika reprezentującego tej nocy Polskę – Pawła Jędrzejczyka.

fot. orzadala.com
fot. orzadala.com

 

O pasy WKN też nie bije się “nikt z nikim”. Tomek Makowski, który jest bliskim przyjacielem Czarka Podrazy (delegat WKN na Polskę) nie dostał taryfy ulgowej i w ostatniej walce bronił pasa walcząc z mocnym Argentyńczykiem Federico Romą. Przegrał? Tak. Ale przynajmniej w moich oczach – walczył o tytuł, który ma wartość. Co pokazano chociażby przez wybór rywala.

fot. DariuszBiczynski.pl
fot. DariuszBiczynski.pl

Na szczęście ten pas WKU, o który ma się bić Najman nie ma nic wspólnego z naszym PZKB. Mam nadzieję, że niewielu kibiców da się nabrać na ten pojedynek i jego “rangę”. Jeśli WKU w ten sposób typuje pretendentów do pasa, nawet nie chce zgadywać kim będzie ów Holender.

Przy okazji:

[mom_video type=”youtube” id=”hCSYoZpGzOQ”]

3 KOMENTARZE

  1. Przecież w sporcie zawodowym cała otoczka sportowa jest najmniej ważna. Sport zawodowy to czysty showbiznes, dziwne że tego nie rozumiesz i nie chcesz zaakceptować.

    Dlatego chociażby dsf stawia na promocję zawodników, a nie na to, że poziom sportowy obroni się sam. Tak samo FEN, Biszczak i Gumienna dostają takich rywali, by wygrywali, bo wtedy stają się gwiazdami, przynoszą zyski i każdy jest zadowolony: zawodnik z wygranej i pieniędzy za walkę, a organizator z oglądalności czy biletów kupionych na walkę.

    Ten tekst jest dowodem, że redaktor nie ma absolutnie pojęcia na czym polega sport zawodowy i niech zostanie przy amatorskim kickboxingu, który jest sportowo czysty i szlachetny.

    • Tak się składa, że redaktor uczestniczy od prawie dwóch lat w organizacji bardzo dużych eventow, także doradza przy układaniu kart 🙂
      Masz 100% rację, nie mogę się z tobą nie zgodzić.
      Jednak mi bardziej chodzi o rozdawanie pasów. I to nie tych “mistrz organizacji X” ale mistrzów Polski, Europy i świata.
      Podzielam Twoje zdanie, jednak wydaje mi się że nie zrozumiałeś na co wylewam gorycz w swoim artykule.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*