Marcin Różalski zakończył karierę: „Kończę jakąkolwiek współpracę z federacjami sportowymi w Polsce” [mmarocks]

fot. DSF KC

Były mistrz KSW w wadze ciężkiej, Marcin Różalski, właśnie zakończył karierę o czym poinformował swoich fanów w dedykowanym dla nich filmie.

Marcin do MMA przeszedł z Kickboxingu, jego bilans w tej dyscyplinie wynosi 22 zwycięstwa – 8 porażek i 1 remis. W stójce toczył boje z takimi zawodnikami jak Peter Graham, Cheick Kongo czy Duke Roufus. Bił się też z Przemysławem Saletą i wieloma innymi dużymi nazwiskami. W jego CV znajdują się takie tytuły jak Mistrzostwo Polski, Wicemistrzostwo Europy czy Mistrzostwo Świata WKA, które zdobył w 2008 roku.

Do MMA przeszedł w 2011 roku i od początku związany był z KSW w którym stoczył 11 walk. W MMA również udało mu się zdobyć pas. Po pokonaniu Mariusza Pudzianowskiego na KSW 35, w kolejnej konfrontacji zmierzył się z Fernando Rodriguesem Juniorem, który wówczas był posiadaczem tytułu mistrzowskiego (po pokonaniu Karola Bedorfa). „Różal” znokautował Brazylijczyka w 16 sekund, zostając międzynarodowym mistrzem KSW w wadze ciężkiej. Za sam nokuat dostał również bonus od KSW.

W filmie dla fanów Marcin tłumaczy przyczyny swojego odejścia, dziękuje im za ciągłe wsparcie. Tłumaczy, że jego ciało jest w słabej kondycji i opisuje, że ma problemy z podstawowymi ćwiczeniami:

Stan mojego ciała tragiczny to już był dawno. Nawet sam poniedziałkowy wypadek gdy podczas zarzutu sztangi strzelił mi bark, sztanga spadła mi na głowę, znokautowała mnie, miałem wstrząs mózgu. Tak przypuszczam bo miałem wymioty i przez piętnaście minut nie mogłem dojść do siebie.

Jednym z powodów by zawiesić rękawice, dla Różala była niestabilność jeśli chodzi o walki. Opisuje tę niestabilność w postaci odwoływania walk, niewywiązywania się promotorów z obietnic. Marcin w filmie powiedział, że stracił zapał i podziękował wszystkim fanom za ciągłe wsparcie:

Tak jak mówiłem, czekam tylko do 28 lutego. Dzisiaj mamy 1 marca. Także, żeby nie być gołosłownym w tym momencie kończą jakąkolwiek współpracę z federacjami sportowymi w Polsce (…) Mi się odechciało. Najnormalniej w świecie straciłem do tego zapał i prąd. Może to się zmieni, mam nadzieję, że nie, bardzo wszystkim dziękuję, pozdrawiam.