“Pewność siebie musi ode mnie parować, inaczej tego nie widzę !” – Paweł Jędrzejczyk przed występem na Glory

94

Mamy pierwszych polaków, którzy wystąpią na gali organizacji Glory! Są to Tomasz Makowski i Paweł Jędrzejczyk.

Dwaj bardzo doświadczeni zawodnicy, wielokrotni Mistrzowie Świata, uczestnicy prestiżowych gal i jedni z najbardziej rozpoznawanych w Polsce kickbokserów polecą za ocean by reprezentować nasz kraj i swoje kluby w ringu organizacji Glory. Organizacji, która obecnie jest uważana za najmocniejszą na świecie, a na pewno za najbardziej prestiżową.

Występ Tomasza Makowskiego zależy od decyzji lekarza, ale zawodnik otrzymał już kontrakt.

Jędrzejczyk wystartuje w kategorii -77 kg, a Makowski w trochę wyższej niż zwykle, bo w -65 kg. Paweł Jędrzejczyk przebywa obecnie w Tajlandii, gdzie przygotowuje się do walki. Na swoim profilu Facebookowym tak opisał podpisanie kontraktu:

[quote]

IT’S TIME..FOR GLORY!

Dziś Cezary Podraza i Łukasz Banach przesłali mi kontrakt, który właśnie podpisałem.
26 lutego stoczę walkę dla największej i najbardziej prestiżowej organizacji kickboxingu na świecie jaką jest GLORY. Wiedziałem o tym już w ubiegłym roku, gdy osobiście obiecał mi to matchmaker Cor Hemmers. Czekałem tylko na wyznaczenie daty gali która odbedzie się w Chicago. Jest to dla mnie ogromna nobilitacja i utwierdza mnie w przekonaniu, że idę dobrą droga, ponieważ w kolejce do GLORY stoi wielu znakomitych fighterów. Obiecuje, że dam z siebie wszystko by zwyciężyć w dobrym stylu!..jak zawsze..Emotikon wink
Szczegóły wkrótce,bądzcie na bieżąco!
P.S na tej samej gali wystąpi również Tomek Makowski.

[/quote]

Na gali odbędzie się walka o pas w wadze -85 kg pomiędzy Artemem Levinem a Simonem Marcusem oraz turniej o miano pretendenta w tej samej kategorii wagowej.

thumb_17580_event_main_promo

To z pewnością spełnienie bogatych karier Tomka i Pawła. Zapraszamy do zapoznania się z krótką rozmową z Pawłem Jędrzejczykiem, reprezentantem Punchera Wrocław, na temat kontraktu i jego kariery.

MF24: Długo oczekiwany debiut zawodnika z Polski na ringu Glory mamy już pewny. Walczycie (razem z Tomkiem Makowskim) na gali w Chicago 26 lutego. Papiery już podpisane, licencja załatwiona, bilety kupione… Powiedz nam jak wyglądała Twoja droga do tego kontraktu?

To bardziej skomplikowane niż każdy myśli. Pracowało nad tym kilka osób.. Cezary Podraza, Lukasz Banach, Eric Hayrcraft i i ja. Trenowałem z RvR i jego trenerem Henrim Hooftem w Blackzilians. Mówił, że powie o mnie dobre słowo panu Hemmersowi (matchmaker Glory – dop. red.). Przecieranie szlaków jest jak widać wielowarstwowe. Po walce z F16 mailowałem z Corem Hemmersem, zobaczył moje walki i powiedział że będzie obserwował. Dostałem szanse na Chicago. Papierkowa robota jest na prawdę skomplikowana. Walki w USA to nie to co w Tajlandii.

Ciesze się że dostałem taka szanse i jest to dla mnie poniekąd spełnienie marzeń. Pamiętaj ze w 2004 roku zaczynałem amatorkę w wieku 24 lat, 11 lat później zawalczę w “lidze mistrzów”, w której każdy kickbokser chciałby się znaleźć. Moje walki się podobają i mimo ostatnich 2 porażek zostałem doceniony.

To, że jestem tu gdzie jestem nie jest wynikiem tego, że mam 35 000 fanów na Facebooku, jak niektórzy myślą. To lata ciężkiej pracy, dbanie o dobrą formę, renomę i markę.

Jesteś obecnie w szczytowym momencie swojej kariery. Pojedynki w K-1 ciągle przeplatasz z tymi w boksie tajskim. W USA zawalczysz oczywiście w K-1 ale w wywiadach nie raz podkreślałeś, że sercem bliżej Ci do Muaythai. Nie widzisz w tym zagrożenia dla swojej postawy podczas chicagowskiej gali?

Nie, nie ma dla mnie różnicy czy walczę w MT czy KB. Kocham Muay Thai ale mój styl jest bardziej “Kickbokserski”. W Tajlandii stoczyłem wiele walk, klimat walk i spokój jaki tu panuje odpowiadają mi znacznie bardziej niż europejskie gale. Idę droga swoich idoli Ramona Dekkersa i Roba Kamana. Nigdy nie będę tacy jak oni,  ale dobrze jest mieć kogoś, na kim się wzorujesz. Może i ja kiedyś dla kogoś stanę się wzorem. I moja historia zmobilizuje młodych do ciężkiej pracy. Nie ma ograniczeń, są tylko w naszej głowie…

Kibice i media w Polsce przymierzali już niejednego zawodnika do debiutu w Glory. Rafał Dudek miał już kontrakt na walkę dla Glory także w Chicago, ale organizacja odwołała wtedy wydarzenie. Myślisz, że z uwagi na „polskość” tego miasta możemy spodziewać się więcej Polaków na karcie walk?

Nie wiem czy będzie walczył tam jeszcze jakiś Polak, wątpię. Już dostaje dużo maili od ludzi z Chicago ze przyjdą kibicować. Bardzo mnie to cieszy. Podejdę do walki na chłodno, ale nie ukrywam ze teraz bardzo się cieszę. Może nie miałem nigdy “daru od Boga”, ale psychicznie bardzo dobrze radze sobie z walkami. Tak będzie i tym razem. Psychika to podstawa.

Znasz już nazwisko przeciwnika? Więcej – czy jest w tej chwili ktoś z zawodników Glory, z którym chciałbym się zmierzyć najbardziej? Cor zapowiadał turniej o miano pretendenta, ale opisywał go też jako „all-american”, więc rozumiem że Twoja walka nie będzie częścią turnieju ale walką dodatkową?

Tak, znam już przeciwnika ale nie mogę podać jeszcze jego nazwiska. Czekamy na komunikat Glory. Jest to młody, wysoko notowany fighter. Jest mi obojętne, z kim będę walczył, bo tak ma to teraz wyglądać. Nie po to znalazłem się w tym miejscu, aby kogoś wybierać bardziej lub niej. Będę walczył z każdym kogo mi przedstawią. Pewność siebie musi ode mnie parować, inaczej tego nie widzę !!! Moja walka nie będzie walką turniejową.

Kiedy już opadnie kurz po gali, kiedy Paweł Jędrzejczyk, Tomasz Makowski i być może ktoś jeszcze zostaną pierwszymi Polakami, którzy walczyli dla Glory – co wtedy zostanie do zdobycia?

Jest takie powiedzenie ze, jeśli twoje marzenia cię nie przerażają to nie są wystarczająco duże. Moje mnie przerażają, zawsze tak było. Nie będę o nich mówił, ale jest ich bardzo wiele. Nie chce żeby ludzie myśleli ze poprzewracało mi się w głowie, bo podpisałem kontrakt z Glory. To tylko szansa, a teraz trzeba ją wykorzystać. Nie wystarczy mi życia żeby wszystkie zrealizować, bo nigdy nie masz dość jeśli to kochasz. Zawsze jest ci mało. Jeśli mówisz sobie ze to już chyba wszystko to jest twój koniec.

Nie utrzymujesz się ze sportu. Jesteś biznesmenem. Nie potrzebujesz fanek. Masz piękną żonę, która zawsze Ci kibicuje. Nie potrzebujesz niczego udowadniać ludziom. Osiągnąłeś już wiele, w tym wiele rzeczy jako „ten pierwszy”. Czemu w ogóle ciągle walczysz?

Walczę bo to kocham. Walczę dla siebie dla kibiców, ale chcę też pokazać ludziom, że można łamać bariery, nawet jak  nie miało się do czegoś specjalnych predyspozycji. Zawsze wracam do 6 zasad Arnolda! (Trust yourself, Break some rules, Don’t be afraid to fail, Ignore the naysayers, Work your butt off, Give something back – dop. red.). To wszystko co masz robić zawarte jest w tych kilku zdaniach.

Pozdrawiam wszystkich czytelników Madfight24. Piona

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*