Sławomir Przypis vs Martin Orsuliak na gali MFC 8

0
125
Źródło: materiały prasowe Autor: Marek Grzelka

Sławek Przypis: Przewidywania? Zacięta walka, efektowne KO, więc zapraszam

Dziś przedstawiamy bliżej kolejnego zawodnika, który weźmie udział w zielonogórskiej gali MFC8. W formule K1 w wadze do 80kg zobaczymy w ringu zawodnika Żytkiewicz Team Sławomira Przypisa. Jego rywalem będzie Słowak Martin Orsuliak.

Pierwszy raz w akcji widziałem Sławka Przypisa na gali Iron Warriors Night w Świebodzinie w listopadzie 2010 roku. 19-letni wtedy Przypis potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, by wybić z głowy zwycięstwo Andrejowi Turko ze Słowacji. Był wtedy zaledwie rok w treningu.

Po sześciu miesiącach od stanięcia w drzwiach klubu i rzuceniu: „dzień dobry, chciałbym się bić” odnotował pierwszy sukces zdobywając brązowy medal na Mistrzostwach Polski Full-Contact w Kaliszu, walka w Świebodzinie była jego debiutem na ringach zawodowych.

W grudniu 2012r. S. Przypis stanął w ringu podczas gali MFC5, jego rywalem był Artur Dzierwa. Równa walka, której esencją było kilka akcji, jak choćby prawy Dzierwy, po którym Przypis zaległ na ringu. Potem jednak role się odwróciły, panowie nie szczędzili sobie ringowych „uprzejmości”, Dzierwa nazbierał lowkicków i także spotkał się z podłogą ringu. Sędziowie orzekli, że 2:1 wygrał tę walkę Przypis reprezentujący team Roberta Żytkiewicza.

Trzeci raz nasze ścieżki skrzyżowały się podczas nowosolskiej edycji Thai Battle w czerwcu 2013. Sławek po krwawej walce, gdzie dzieła zniszczenia dopełnił okrutnymi łokciami, pokonał 3:0 Krystiana Petelę.

S. Przypis trenuje od sześciu lat, zaczął jako 18-latek w 2009r. – Na początku trenowałem w niezrzeszonym klubie pod skrzydłami Roberta Żytkiewicza, którego jestem wychowankiem a następnie już w Żytkiewicz Team. Klub przez długi czas nie miał swojej stałej siedziby, ale cały czas trzymaliśmy się w rejonie miasta Świebodzin. Aktualnie sala ŻT znajduje się w Świebodzinie na ul. Okrężnej 5. Treningi w klubie odbywają się trzy razy w tygodniu, ale dla zawodników biorących udział w wszelkiego rodzaju turniejach trening sprowadza się do sześciu dni w tygodniu. Treningi w Żytkiewicz Team prowadzi Robert Żytkiewicz, utytułowany zawodnik kadry polski, Mistrz Świata i Europy oraz Zbigniew Sawicki, który wniósł do klubu swoim zaangażowaniem i poświeceniem wiele dobrego, ponieważ szczegółowo śledził i analizował poczynania na ringu zarówno moje jak i pozostałych zawodników – mówi o swoim macierzystym klubie S. Przypis.

Sławek jest jednym z najbardziej pochłoniętych pracą w ŻT zawodnikiem, trenuje sześć razy w tygodniu, w tej grupie są też zawodnicy tacy jak Przemek Adamczyk, Mateusz Urbanowicz, Kamil Oniszczuk, którzy również biorą udział w zawodowych walkach i godnie reprezentują klub.

Jednak tak, jak ma to miejsce w wielu klubach, zawodnik ŻT nie skupia się na treningach jedynie we własnym gnieździe. Wiadomo bowiem, że trenując w węższym gronie przez dłuższy czas zawodnicy znają się tak dobrze, że mogliby z powodzeniem sparować po ciemku. – Sparingi prowadzę z zawodnikami klubu ŻT, jak też z Poznania, a najbardziej cenię sobie nabrane doświadczenie podczas treningów i sparingów w Maku Gym z Tomkiem Makowskim oraz Michałem Szmajdą.

24-latek ma dzisiaj na koncie zawodowe walki na terenie Polski, Niemiec i Szwajcarii. Brał też udział w pierwszej edycji Thai Battle, gdzie odniósł dwa zwycięstwa.

Ale uważa, że medale i trofea to jedynie dodatek. – Według mnie największym moim sukcesem jest zdobyte doświadczenie podczas zawodowych walk, które zrobiły ze mnie twardego zawodnika – wyjaśnia zawodnik Żytkiewicz Team.

Największe atuty Sławka Przypisa? – Moim największym atutem jest wola walki i determinacja do przełamywania własnych barier. Dodatkowym atutem w trakcie walki może być wzrost, tj. 188 cm, który sprawia, że w kategoriach wagowych od 72-84 kg często spotykam niższych zawodników i daje mi to ogromną przewagę dystansu. Wystarczy mądrze to wykorzystać i wygrana jest w garści – mówi o sobie zawodnik.

We wrześniu drugi raz w swojej karierze stanie w ringu MFC. – Gale Tomka Makowskiego są mi bardzo dobrze znane. Byłem na nich zarówno jako kibic, jak i zawodnik. Według mnie gale MFC z roku na rok są coraz lepsze, ponieważ w samą organizację jest włożone dużo pracy, a organizatorzy sami nabierają przy tym doświadczenia, aby każda kolejna gala była na coraz to wyższym poziomie nie tylko sportowym jak i widowiskowym. Myślę że MFC może mi otworzyć szeroki wachlarz możliwości w świecie sportu, ponieważ przyciągają one bardzo duże grono osób i wzbudzają powszechne zainteresowanie. Ponadto gala MFC 8 będzie transmitowana na kanale FightBox co jeszcze bardzie podniesie rangę tego wydarzenia, dlatego mam zamiar pokazać się z jak najlepszej strony – komplementuje MFC S. Przypis.

Na 12 września przygotowania zaczął w lipcu. – Prowadziłem zróżnicowany program treningowy zawierający długodystansowe biegi, pływanie oraz treningi wytrzymałościowe. W sierpniu treningi zostały sprowadzone do częstszego odwiedzania sali ŻT, tarczowaniu przez trenerów i sparingi w Maku Gym. Mam nadzieję, że nic nie zaburzy mojego cyklu aż do gali, abym mógł stanąć do walki w pełni przygotowany – mówi o przygotowaniach do swojego wrześniowego starcia z Martinem Orsuliakiem.

A co wie o rywalu? – Waga 80kg, wzrost 183, Słowak. Na razie nie ustaliłem szczegółów na temat tego zawodnika. Rozpracowaniem go zajmuje się aktualnie trener Zbyszek Sawicki. Z uwagi na niższy wzrost rywala planuję wykorzystać swój zasięg. Jednak bardziej niż wyważona walka i w efekcie wygrana interesować będzie mnie prawdziwe widowisko i wręcz zaimponowanie kibicom walecznością. Przewidując: po zaciętej walce efektowne KO w ostatniej rundzie, czym też zachęcam i zapraszam kibiców do wizyty w hali CRS – podsumowuje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*